dodano: 9 lutego 2010, 9:15

tagi:centrumGorzówmiastoraport

Gorzowskie centrum i Nowe Miasto to nie oazy szczęśliwości

Tomasz Rusek, 95 722 57 72, trusek@gazetalubuska.pl

Tutaj też - jak na Zawarciu - wielu ludziom dokucza bezrobocie, czasem bieda, a stara zabudowa woła o remonty. Jest za to nieco bezpieczniej niż po drugiej stronie rzeki.

Tak centrum mogłoby wyglądać według zwycięskiego - w konkursie ogłoszonym przez miasto projektu - zespołu architektów w składzie. Ale to wizja na najbliższych kilkadziesiąt lat.

Tak centrum mogłoby wyglądać według zwycięskiego - w konkursie ogłoszonym przez miasto projektu - zespołu architektów w składzie. Ale to wizja na najbliższych kilkadziesiąt lat.

(graf. www.gorzow.sarp.org.pl)

Według wyliczeń fachowców z Agencji Rozwoju Regionalnego, która na zlecenie magistratu wzięła pod lupę te dwie sztucznie wydzielone dzielnice, mieszka tu w sumie 14 tys. gorzowian. To więcej niż 1/10 całej populacji miasta.


Wszędzie blisko

Jak się tu żyje? Na pewno nieco łatwiej. Jest bardzo rozwinięta komunikacja (przystanki autobusowe i tramwajowe co krok), do tego dużo sklepów i punktów usługowych. To największe plusy. Minusem są: problemy z zaparkowaniem, hałas i jakość powietrza. - Ale za to mamy wszędzie blisko. To wielka zaleta. Można spacerkiem dojść do wszystkich najważniejszych miejsc: apteki, kościoła, na rynek czy bulwar. No i mamy parki. Za to ceny podstawowych produktów są chyba wyższe niż na osiedlach - wylicza Janina Waniewska z centrum.

Co ciekawe ścisłe centrum starzeje się i ubywa mu mieszkańców. Według naszego specjalisty Romana Ropeli (patrz rozmowa) to wynik coraz uboższej oferty śródmieścia w porównaniu do tego, czym kuszą osiedla: nowymi blokami, placami zabaw, miejscami parkingowymi, parkami, przestrzenią, mniejszym hałasem. Efektem tego zjawiska jest też to, że popołudniami i wieczorami życie tu niemal zamiera.
Według fachowców największe problemy tego rejonu miasta to przede wszystkim stara, niszczejąca w oczach zabudowa. Wiele kamienic jest w złym stanie technicznym, a na kapitalny remont wszystkich po prostu nie ma pieniędzy (trzeba by wydać setki milionów złotych). Dlatego Zakład Gospodarki Mieszkaniowej stara się zadbać przynajmniej o fasady. Widać to choćby po ul. Chrobrego, gdzie spacer od dawnego kina Słońce w stronę placu Grunwaldzkiego jest prawdziwą przyjemnością dla oka. Pod jednym wszak warunkiem: że nie zajrzy się do klatek schodowych ani na podwórka.

Wielką szansą dla centrum i Nowego Miasta miał być deptak. W najbardziej odważnych wizjach zaczynał się przy ulicach Młyńskiej i Herberta, potem ciągnął się do głównego skrzyżowania przy katedrze i tam odbijał w stronę Chrobrego, aż do ul. Mickiewicza.


To nierealne... na razie

Jednak projekt ten jest na razie nierealny. Powodów jest kilka. Po pierwsze: samochody, którymi przyjechalibyśmy do centrum, gdzieś trzeba by postawić. A parkingów nie ma. Po drugie: wciąż nie ma odcinka trasy alternatywnej od ul. Cichońskiego do ronda Santockiego. Ten by-pass odciążyłby ruch na kawałku Warszawskiej i dał płynny dojazd do Spichrzowej. bez niego nie można wyłączyć z ruchu ul. Sikorskiego.

Jednak pomysł na wielki trakt spacerowy bez ruchu kołowego nie został zarzucony i ma być w najbliższych latach realizowany. Ale powtarza się to już... od wielu lat.


Przeczytaj więcej


Źródło: Gazeta Lubuska