Policjant z Zielonej Góry oskarżony o zgwałcenie kobiety

Dodano: 4 lutego 2012, 12:55 Autor:  (pij)

To była informacja, która wstrząsnęła zielonogórską komendą. Policjant został zatrzymany niespodziewanie, pod zarzutem gwałtu. Mężczyzna szybko trafił do aresztu. Dziś jest już na wolności. Nowosolska prokuratura rejonowa informuje, że wyszedł z celi 12 grudnia ub.r. po wpłaceniu kaucji w wysokości ośmiu tysięcy złotych. Dostał zakaz opuszczania kraju.

(fot. archiwum GL)

Podziel się

Policjant wkrótce stanie przed sądem. Oskarżyła go nowosolska prokuratura. Funkcjonariusz Usłyszał zarzut. Mężczyzna nie przyznaje się do gwałtu. Utrzymuje, że kobiet przespała się z nim dobrowolnie.

Podczas śledztwa ustalono, że 23 września ub.r poszkodowana Emilia, mieszkanka jednej z miejscowości pod Zielona Góra, bawiła się w barze w Zielonej Górze. Piła tam alkohol. Potem razem ze znajomymi przeniosła się do drugiego lokalu w centrum miasta. Tam również piła alkohol. Upiła się do tego stopnia, że wymiotowała. Taki przebieg zdarzeń ustalono podczas śledztwa. Znajomi postanowili odwieźć upitą dziewczynę do domu. Wszystkiemu przyglądał się funkcjonariusz Marek B. Policjant w pewnej chwili podszedł do grupy i zaoferował pomoc. Powiedział, że zna Emilię. Zapewnił, że zajmie się jej odwiezieniem do domu. Tak też uczynił.

Prokuratura ustaliła, że policjant pojechał z 22-letnią Emilią do domu taksówką. Pomógł dziewczynie wejść do domu, w którym była jej matka. Kobieta zapytała mężczyznę co robi z jej córką. Wyjaśnił, że przywiózł Emilię z imprezy.

Marek B. wprowadził dziewczynę do pokoju i tam rozebrał ją. Wtedy, jak wynika z jej zeznań doszło do gwałtu. Zapytała co robi z jej córką. Policjant powiedział, wtedy, że dziewczyna zgodziła się na stosunek. Po wszystkim powiedział matce Emilii, że ma mu oddać pieniądze za taksówkę, którą odwiózł ja do domu. Kiedy dziewczyna obudziła się stwierdziła również brak 800 zł leżących na lodówce.

W dniu 24 września policjant został zatrzymany. Wcześniej zadzwonił do dziewczyny. Wpadł podczas zaaranżowanego spotkania. Czekali na niego już policjanci.

Oskarżony nie przyznał się do winy. Zapewnia, że stosunek odbył za zgodną dziewczyny, która była tego świadoma. Dziewczyna w chwili gwałtu była pijana. Miała 3,5 promila alkoholu.

Zaraz po aresztowaniu Marka B. okazało się, że miał on już podobne problemy. Pierwszy podczas jego pobytu w szkole policyjnej. Później do podobnego zdarzenia miało dojść podczas imprezy z okazji święta policji w Zielonej Górze. Ostatecznie o tym, czy policjant jest winny zadecyduje sąd.


Źródło: Gazeta Lubuska